Aby w Norwegii znalezc mieszkanie/dom do wynajecia wystarczy wejsc na strone www.finn.no. Strona ta jest chyba najwiekszym tego typu portalem w Norwegii. Mozna tu znalezc prace, wynajac/sprzedac mieszkanie, kupic samochod, lodz, oddac w dobre rece jakis uzywany sprzet, a nawet konia... Kilka dni temu sami skorzystalismy z tego dobrodziejstwa i do naszego nowego mieszkania trafil telewizor w doskonalym stanie. Poprzedni wlasciciel wlasnie kupil sobie nowy i pozbywal sie starego. Kosztowalo nas to tylko 500 metrow spaceru i przydzwiganie telewizora do domu ;).
Sylwia in Norway
welcome to my new life in Norway...
Tuesday, January 10, 2012
Tuesday, January 3, 2012
Z Nowym Rokiem... zwawym krokiem!
Wiele czasu minelo od ostatniego mojego wpisu. Zarzucilam pisanie bloga, bo, po pierwsze, wialo nuda, a po drugie, sama sobie narzucilam jakas poprawnosc polityczna, ktora mnie zaczela dusic po prostu. Z nowym rokiem postanowilam jednak wrocic do bloga i zarzucic wiazace mnie peta! Bedzie tylko szczerze i tylko po polsku! :)
Nowy rok przywital w calkiem nowej rzeczywistosci. W Wigilie przenieslismy sie z Brevik do Kristiansand. Jest troche dalej, ale jakby blizej. Blizej Europy ;). Przyznac sie musze, ze jeszcze nigdy przez te prawie trzy lata w Norwegii nie czulam sie tak polaczona ze swiatem jak teraz. Moze to kwestia tego, ze z naszych okien widac promy odplywajace do Danii, a moze tego, ze 10 min. drogi od nas znajduje sie stacja kolejowa i autobusowa, a z malego lotniska Kjevik mozna poleciec niemal w kazda czesc Europy - za wyjatkiem Polski buuuuu.
Troche dalej mam tym samym do lotniska Sandefjord Torp, no ale tez przeciez nie latam do domu co dwa miesiace ;). Zreszta, za niecaly miesiac bede doswiadczac tej podrozy.
Kristiansand wydaje sie byc zupelnie innym miastem od tych, ktore mialam okazje poznac do tej pory. Jest piatym co do wielkosci miastem Norwegii i czuc to od razu - jest wiecej ludzi na ulicach, wiecej sklepow, centrow handlowych, wiekszy ruch samochodowy... No cos sie dzieje. W pierwszy dzien swiat, gdy wybralismy sie na spacer to nie dosc, ze nie bylismy jedynymi spacerowiczami, to jeszcze moglismy napic sie kawyw kafejce! Dla mnie, mieszkajacej ponad dwa lata w malenkim miasteczku, jest to powiew "wielkiego miasta". Przez te lata w Brevik, zapomnialam jak to jest mieszkac w miescie, nie byc ograniczona do jednego autobusu na godzine, dwoch sklepowi i kawiarni z kawa za 35 koron!
Miasto wydaje mi sie zywe, rozwijajace sie, na ulicach pelno obcokrajowcow (Kristiansand zostalo uznane w zeszlym roku czy 2 lata temu za miasto i gmine najbardziej przyjazna uchodzcom). Mieszkancy miasta czesciej niz gdzie indziej usmiechaja sie, widac wieksza roznorodnosc w ubieraniu sie (kto byl w Norwegii ten wie, ze wlasciwie mozna tu zastosowac tryb copy-paste - kobiety ubieraja sie podobnie, zachowuja sie podobnie, nikt sie nie wyroznia, itp.) - przypuszczam, ze to wplyw bliskosci Danii i tego, ze wielu Dunczykow mieszka i pracuje w miescie...
Mam wrazenie, ze czeka mnie tu wiecej mozliwosci niz w Telemarku. Wchodze wiec w Nowy Rok naprawde zwawym krokiem! Trzymajcie kciuki za moje po raz drugi nowe zycie w Norwegii!
Nowy rok przywital w calkiem nowej rzeczywistosci. W Wigilie przenieslismy sie z Brevik do Kristiansand. Jest troche dalej, ale jakby blizej. Blizej Europy ;). Przyznac sie musze, ze jeszcze nigdy przez te prawie trzy lata w Norwegii nie czulam sie tak polaczona ze swiatem jak teraz. Moze to kwestia tego, ze z naszych okien widac promy odplywajace do Danii, a moze tego, ze 10 min. drogi od nas znajduje sie stacja kolejowa i autobusowa, a z malego lotniska Kjevik mozna poleciec niemal w kazda czesc Europy - za wyjatkiem Polski buuuuu.
Troche dalej mam tym samym do lotniska Sandefjord Torp, no ale tez przeciez nie latam do domu co dwa miesiace ;). Zreszta, za niecaly miesiac bede doswiadczac tej podrozy.
Kristiansand wydaje sie byc zupelnie innym miastem od tych, ktore mialam okazje poznac do tej pory. Jest piatym co do wielkosci miastem Norwegii i czuc to od razu - jest wiecej ludzi na ulicach, wiecej sklepow, centrow handlowych, wiekszy ruch samochodowy... No cos sie dzieje. W pierwszy dzien swiat, gdy wybralismy sie na spacer to nie dosc, ze nie bylismy jedynymi spacerowiczami, to jeszcze moglismy napic sie kawyw kafejce! Dla mnie, mieszkajacej ponad dwa lata w malenkim miasteczku, jest to powiew "wielkiego miasta". Przez te lata w Brevik, zapomnialam jak to jest mieszkac w miescie, nie byc ograniczona do jednego autobusu na godzine, dwoch sklepowi i kawiarni z kawa za 35 koron!
Miasto wydaje mi sie zywe, rozwijajace sie, na ulicach pelno obcokrajowcow (Kristiansand zostalo uznane w zeszlym roku czy 2 lata temu za miasto i gmine najbardziej przyjazna uchodzcom). Mieszkancy miasta czesciej niz gdzie indziej usmiechaja sie, widac wieksza roznorodnosc w ubieraniu sie (kto byl w Norwegii ten wie, ze wlasciwie mozna tu zastosowac tryb copy-paste - kobiety ubieraja sie podobnie, zachowuja sie podobnie, nikt sie nie wyroznia, itp.) - przypuszczam, ze to wplyw bliskosci Danii i tego, ze wielu Dunczykow mieszka i pracuje w miescie...
Mam wrazenie, ze czeka mnie tu wiecej mozliwosci niz w Telemarku. Wchodze wiec w Nowy Rok naprawde zwawym krokiem! Trzymajcie kciuki za moje po raz drugi nowe zycie w Norwegii!
Thursday, April 14, 2011
o przeklinaniu
wiem, ze ostatnio nie jestem zbyt kreatywna, ale znalazłam ten filmik - o przeklinaniu.
Ma to może związek z moją wpadką niemal tydzień temu ;-). Wstyd się przyznawać czego wpadka dotyczyła, więc pozwólcie, że spuszczę na to zasłonę milczenia.
Ma to może związek z moją wpadką niemal tydzień temu ;-). Wstyd się przyznawać czego wpadka dotyczyła, więc pozwólcie, że spuszczę na to zasłonę milczenia.
Wednesday, February 16, 2011
zimowo reklamowo
to nowa, zabawna moim zdaniem reklama ;-)
a o tym co u mnie, niebawem napiszę, bo dzieje się dużo. że ho ho ;-)))
a o tym co u mnie, niebawem napiszę, bo dzieje się dużo. że ho ho ;-)))
Friday, January 28, 2011
znowu załamka
starałam się dostać na kolejny kurs AMO - pokrewny z moim zawodem. Czekałam na list informujący o rozmowie kwalifikującej na kurs. Ani listu, ani rozmowy. Ani kursu. Co ciekawe człowiek odpowiedzialny za organizowanie kursu podobno jest chory. A nabór został zakończony.
To jakie są kryteria doboru? I jak się w ten system wpasować?
To jakie są kryteria doboru? I jak się w ten system wpasować?
Monday, January 24, 2011
zadziwiona
chyba nie przestanie mnie zadziwiać widok obciętych paznokci walających się po podłodze w biurze.
V. mówi, że to nie wyjątek, że u niego w biurze GG co jakiś czas słychać było klikanie obcinacza do paznokci. No i wiadomo, co Norwedzy robią w pracy w biurze. Obcinają - żeby tylko paznokcie u rąk... u nóg też. Dacie wiarę???
V. mówi, że to nie wyjątek, że u niego w biurze GG co jakiś czas słychać było klikanie obcinacza do paznokci. No i wiadomo, co Norwedzy robią w pracy w biurze. Obcinają - żeby tylko paznokcie u rąk... u nóg też. Dacie wiarę???
Monday, January 3, 2011
Subscribe to:
Posts (Atom)