Saturday, November 13, 2010

szkoła podstawowa dzień 4 i 5

wczorajszy dzień był dniem "dzień dobry" ;-). Najmłodsi uczniowie nauczyli się polskiego powitania i zawsze, gdy mnie widzieli wykrzykiwali je głośno. Bardzo to było miłe. Dziś pożegnali mnie ładnie również polskimi słowami "dziękuję" i "do widzenia". Smutno mi było na myśl, że kończę swój wolontariat na wyspie. To był jeden z najmilszych tygodni mojego życia.



W czwartek było słonecznie, więc godzinna przerwa na drugie śniadanie zachęcała do spaceru.




Odkryłam konika w pobliżu szkoły...


 i rampę dla miłośników deskorolki.
A potem odkryłam, gdzie się wszyscy podziali ...


wystarczył tylko niewielki pagórek i wszystkie dzieciaki zjeżdżały na czym się dało. 
I znowu byłam świadkiem wspólnej zabawy i współpracy ...


...na przykład przy naprawianiu trasy saneczkowej ;-)

Po przerwie wracamy do szkoły.  

 


Najpierw na PRAKTIKUM. Są to zajęcia praktyczne, podczas których dzieci nie tylko malują, ale też budują - karmniki, ławeczki, ozdoby ogrodowe (to widziałam, a pewnie budują całą masę innych rzeczy, o których nie mam pojęcia). I mają do tego pełen zestaw narzędzi, fantastycznie wyposażoną salę. 
Karmnik z powyższego zdjęcia i krasnal ogrodowy, którego widać troszkę poniżej będą później wystawione na sprzedaż na corocznym kiermaszu świątecznym.


Nie kończę zajęć praktycznych, tylko biegnę na lekcję... astronomii. Szósto- i siódmoklasiści uczą się układów konstelacji gwiazd. A ja myślę sobie, że to praktyczna wiedza, gdy spędza się czas tak jak w Norwegii - na wycieczkach w lesie, rejsach żeglarskich... Takich praktycznych wskazówek jak "przeżyć" na łonie natury jest w szkole dużo.



PIĄTEK
Dzisiaj zostałam z maluchami, czyli klasą 1-3. Lekcje zaczynają (i kończą się) wspólną piosenką i są prowadzone w sumie dwujęzycznie - po norwesku i angielsku. Dzieci potrafią się przywitać po angielsku, powiedzieć, jaki dzień i miesiąc mamy, policzyć, zapytać o godzinę, itp. Hmm, nie potrafię uciec od porównań z moim dzieciństwem... 


Ale zabawa jest również ważnym elementem dnia. W sali jest także dużo książek i innych zabawek, zatem jak się znudzą klocki, można porobić coś innego albo...



 ... na przykład porozwijać wyobraźnię w zamienionej w dżunglę sali gimnastycznej. Dziś szkołę na Sandøya odwiedził "pan ze świata magii".





Proste dekoracje przeniosły nas wszystkich w świat latającego słonia. 

Po tych wszystkich atrakcjach tygodnia, trudno się było pożegnać. To był bardzo ważny tydzień dla mnie - pełen radości, ale i refleksji. 


Będzie mi brakowało tego miejsca! Tusen takk Sandøya skole!

0 comments:

Post a Comment