Pisałam ostatnio o wolontariacie, ale nie pochwaliłam się, że przez ten tydzień - ostatni wolny przed AMO kursem - również pracuję jako wolontariuszka. W szkole, na wyspie Sandøya. Szkoła jest maleńka, podlega szkole w Brevik i już zaczynam żałować, że mogę tam być tylko tydzień.
Oczywiście mam masę obserwacji i porównań z polską szkołą.
Jak już wspomniałam szkoła jest na wyspie, w związku z czym, jest bardzo kameralna; nie ma tu też typowego dla polskiej szkoły podziału na klasy - pewnie też i dlatego, że w całej szkole uczy się ok. 60 dzieci. W głównym budynku szkoły znajdują się 3 klasy/pomieszczenia. Uczą się w nich wspólnie dzieci z 1-3 trinn (poziomu), 4-5 oraz 6-7. W drugim budynku znajdują się sale przeznaczone na zajęcia praktyczne (zdjęcia zrobię niedługo, bo to koniecznie trzeba pokazać!) oraz tzw. SFO - czyli nasza świetlica.
W szkole jest kilkunastu nauczycieli - z reguły nauczyciel prowadzący plus asystent/tki. Nie ma nauczycieli od konkretnych przedmiotów - ten sam nauczyciel pomaga i w angielskim, i w matematyce czy muzyce.
Przez dwa dni uczestniczyłam w zajęciach 6 i 7 poziomu, a jak wyglądał dzisiejszy dzień zaraz opowiem:
Poranek, zaraz po wyjściu na ląd. oznacza to dla mnie, że o 7.40 muszę już być na łódce ;-).
Cała podróż trwa niecałe 10 minut.
Zbliżamy się do szkoły. W Norwegii dzieci, które zaczynają szkołę otrzymują wraz z książkami, zeszytami i innymi pomocami naukowymi plecaki. Pierwsza klasa ma plecaki w kolorze pomarańczowym, druga w niebieskim, a trzecia w zielonym.
Sala, w której odbywają się zajęcia dla 1-3 poziomu. Tak, tak - dobrze widzicie - to łóżko. Pod nim jest jeszcze sofa, a po lewej - kącik kuchenny.
Klasa, w której zajęcia ma poziom 6-7. Nie bardzo tu widać, ale krzesełka są tak skonstruowane, że można powiesić na nich plecak, stopy oprzeć wygodnie o specjalny podnóżek, a w koszyczek wyłożyć jakieś skarby. Dzieciaki biegają w skarpetkach i co zauważyłam dzisiaj - dyżurni sprzątają klasę po skończonych zajęciach.
Na zdjęciu powyżej tego widać jeszcze zielony i kawałek żółtego arkusza z wypisanymi zasadami zachowania w klasie. Czerwony arkusz oznacza czas nauczyciela, dzieci w tym czasie muszą słuchać, notować, podnosić rękę, gdy chcą o coś zapytać. Zielony arkusz to czas wolny. Tu również określone są reguły zachowania. Arkusz żółty to czas czytania/studiowania i tu również przypomniane są uzgodnione wcześniej z dziećmi zasady.
Biblioteka. Jedną z części lekcji jest lesetid - czyli czas przeznaczony na czytanie. Dzieci same wybierają książkę, którą chcą czytać i poświęcają na to 10-15 minut lekcji. To jest moment, kiedy w klasie zapalona zostaje świeca, co oznaczać ma ciszę.
To i poniższe zdjęcia - klasa poziomu 4-5.
Plan dnia (4-5 trinn)
A to podejrzałam z okna pokoju nauczycielskiego ;-). To grillowanie najmłodszych uczniów na podwórku szkoły. W każdy wtorek jedzą ciepły lunch - prosto z grilla ;-). Jutro z tymi maluchami idę na wycieczkę. Też będzie ognisko i kiełbaski!
Widokowi oprzeć się nie mogłam, więc wyszłam na zewnątrz. Od 10.45 przez godzinę trwa przerwa śniadaniowa. Dzieci wspólnie jedzą, a resztę czasu spędzają na zabawie na dworze. Nie muszę dodawać, że tak się hartują.
To chyba najbardziej jaskrawa różnica pomiędzy szkołą (ale i przedszkolem) w Norwegii a w Polsce. Tu, nawet gdy pada (nieważne czy deszcz, czy śnieg), dzieci wychodzą na dwór. Jeżdżą na rowerach, deskorolkach, biegają, wspinają się po czym się da. I raczej niczego im się nie zabrania.
A dziś spadł pierwszy śnieg.
wspaniale :) super zdjęcia :)
ReplyDeletebardzo fajna ta szkółka:) super, że to opisujesz!
ReplyDelete